Sposoby na rozgrzanie się zimą na ambonie

Sposoby na rozgrzanie się zimą na ambonie

08.12.2021 148

Zima to najlepszy i najgorszy czas na polowania z zasiadki: z jednej strony dzięki śniegowi osiągamy idealną widoczność nawet w najciemniejszą noc, na śniegu łatwo ustalić zestrzał, farbę, czy tropy, ale z drugiej strony temperatura może pokonać nawet najwytrwalszego myśliwego. Koła łowieckie prześcigają się od lat w pomysłach konstrukcyjnych na idealną ambonę na zimę, doskonaląc metody ocieplenia urządzeń myśliwskich. Wyściełają wnętrze kocami, umieszczają styropian między deskami, zabudowują okienka maksymalnie, zostawiając maleńkie „lipko”, ale bez systemu ogrzewania to nadal jedynie ochrona przed wiatrem. Jak ogrzać się na ambonie? Mamy na to kilka sprawdzonych sposobów!

Doniczka i świeca

    Metoda ta jest niezwykle prosta i wysoce skuteczna. Otóż potrzebujemy prawdziwej glinianej donicy na kwiaty, nie pokrytej emalią czy inną farbą. W donicy robimy otwór w dnie, aby zapewnić dostęp powietrza: wiele donic można kupić już z wywierconymi dziurkami, ale warto je dodatkowo poszerzyć. Powietrze, a dokładnie tlen, będzie bowiem niezbędny dla podsycania płomienia świecy – drugiego  potrzebnego nam przedmiotu. Możemy użyć najprostszego podgrzewacza w aluminiowej otoczce, którego czas palenia wynosi około czterech godzin. Zapalamy świecę, ustawiamy ją na niepalnym podłożu (talerzyk, blaszka), a następnie nakrywamy donicą. Jeśli dziurki nie zapewniają jednak należytej wentylacji i płomień gaśnie, musimy podłożyć coś pod denko – na przykład dwa drewienka, aby wpuścić odpowiednią ilość tlenu.
    Nagrzana donica emituje bardzo dużo ciepła, w dodatku w sposób ciągły i jednostajny. Nagrzewa się nawet do 80ºC i oddaje ciepło przez wiele godzin. W Internecie znajdziecie nawet bardzo rozbudowane „przepisy” na piecyki z donic, z wykorzystaniem stelaży, śrub i rozmaitych rodzajów podłoża, ale są one równie skuteczne, jak nasz najprostszy. Jedynym minusem jest tak naprawdę otwarty ogień, jakiego musimy użyć w drewnianej konstrukcji. Należy pilnować „piecyka”, aby świeca nie przewróciła się, lub coś obok nie zajęło się od jej ognia. W momencie wypalania się świecy unosi się również charakterystyczny zapach, który w mroźnym nocnym powietrzu zwierzyna wychwyci momentalnie. Musimy zatem dopasować czas palenia się świecy do czasu naszego polowania.

Napoje rozgrzewające

    Kolejnym pomysłem są rozgrzewające napoje. Nie mamy naturalnie na myśli napojów alkoholowych, bowiem te są w czasie polowania i używania broni absolutnie zakazane! Możemy natomiast wykorzystać dobroczynne działanie ziół, nasion i korzeni, które od wieków ludzie trzymają w swojej kuchni. Doskonałym rozgrzewaczem jest korzeń imbiru, tak świeży, jak i suszony. Świetnie działają goździki, pieprz cayenne, kwiat lipy, sok z malin. Wszystko to zmieszane w dzbanku, zalane wrzątkiem lub gorącym naparem z herbaty, stworzy nam doskonały napój rozgrzewający, a przy tym całkowicie bezpieczny dla użytkownika broni.
    Minus: krótki czas działania oraz wyrazisty aromat, który może dotrzeć do nozdrzy potencjalnej zwierzyny. Zbyt duże spożycie może również powodować potrzeby fizjologiczne, których zaspokojenie przerwie nam polowanie.

Śpiwór myśliwski

    Czas zatem na praktyczne, wygodne i komfortowe rozwiązanie – żadnych skutków ubocznych! Owijanie się dodatkowymi warstwami odzieży, czy kocami lub pelerynami, zawsze niesie z sobą ograniczenie ruchów. Ich swoboda to gwarancja szybkiej reakcji na pojawiającą się zwierzynę, pewnego rozeznania i decyzji o strzale, oraz oddania tego strzału. Zanim myśliwy wydostanie się spod koca, lub w grubym kożuchu poradzi sobie z wycelowaniem w określonym kierunku, straci cenne sekundy, a także może wydać niepotrzebne dźwięki, które w nocnej ciszy są słyszalne doskonale. Szukamy zatem rozwiązania, które nie skrępuje nam ruchów i nie utrudni składu z bronią – Deerhunter wychodzi naprzeciw, ze swoim wyjątkowym śpiworem myśliwskim.
    Śpiwór kojarzy nam się najczęściej z biwakiem, czy noclegiem pod namiotem. Wchodzimy do niego cali, zapinamy się po same uszy i śpimy w cieple – od snu przecież pochodzi jego polska nazwa „śpi-wór”. Ten myśliwski posiada jednak wyjątkowe funkcje, które nie występują w tradycyjnych śpiworach; mianowicie, nie jest zapinany „pod szyję”, ale sięga z przodu do piersi i posiada szelki, jak ogrodniczki. Dzięki temu można bez problemu złożyć się ze strzelbą, jednocześnie mając stale osłonięte plecy. To już odznacza go na tle reszty: w samym zamyśle nie służy wyłącznie do spania, ale również do ogrzania myśliwego na zasiadce. Dwukierunkowy zamek główny pozwala na wypuszczenie nóg i przemieszczenie się po ambonie, lub sięgnięcie do kieszeni spodni czy kurtki. Na froncie znajdują się dwie pojemne, obszerne kieszenie, które pozwolą przechowywać drobne akcesoria, jak wabiki, termowizor, czy też po prostu ogrzać dłonie. Wewnętrzna warstwa to wyjątkowo wygodny fleece, magazynujący ciepło i utrzymujący ciało w odpowiedniej temperaturze, zaś zewnętrzna warstwa wykonana została z poliestru z wełną, który nie przepuszcza wiatru i chłodu do wnętrza. Uniwersalny rozmiar oraz praktyczny ściągacz u samej góry pozwalają na doskonałe dopasowanie śpiwora do sylwetki.


    Zalety: cichość, ciepło, izolacja przed mrozem, szybkie dopasowanie, swoboda ruchów, dostęp do kieszeni. Śpiwór ma również kilka funkcji, bowiem można się w nim również doskonale wyspać, nie tylko w czasie polowania, ale też na tradycyjnym biwaku. Sprawdzi się też podczas wędkarskich przygód, jego funkcjonalność dopasowana jest bowiem do wielu różnych aktywności outdoorowych.